+

Karma ratunkowa- co to jest? Jaką podawać? Kiedy podawać?Ile podawać?

W tym artykule znajdziecie słów kilka o tak brzydko nazwanym: przymusowym dokarmianiu, które ja nazywam dokarmianiem ratunkowym.  Polega ono na podawaniu karmy ratunkowej, czyli mokrej papki koloru zielonego, którą podajemy, gdy nasz prosiaczek ma problem z jedzeniem- nie je odpowiednich ilości lub nie je wcale. To się niestety zdarza i warto do apteczki swoich pupili zawsze dołączyć nieotwarte jeszcze opakowanie ( wszystko z czasem wietrzeje). Oby dokarmiania zwierzątek było w Waszym i naszym życiu jak najmniej.
Dlaczego nasza świnka przestała jeść? Problem pojawia się przy okazji naprawdę wielkiego zbioru sytuacji. Czasem nie spożywanie posiłku wiąże się z przebytą operacją- rekonwalescencja wymaga czasu i naszej troski, innym razem jest to efekt przyrostu zębów ( i tu poza dokarmianiem warto iść pilnie do weterynarza, a i po zabiegu czasem długo „papki” są potrzebne), przy chorobie nerek, wątroby, przy apatii, złamanej łapce, bólu ucha, bólu dróg moczowych, bólu z dróg rodnych, przy zatrzymaniu pracy jelit, przy zapaleniu gardła, krtani, przy zatruciu, stresie oraz przy wzdęciu ( wzdęcie może pojawić się jako powód, ale również jako skutek), biegunce a nawet śmierci przyjaciela z klatki.. itd.. Na szczęście wszystkie wyżej wymienione przyczyny mogą, ale nie muszą powodować niechęć do jedzenia.

i co dalej?
Mamy problem- świnka nie je, udajmy się pilnie do weterynarza, bo dzieje się coś co na pewno wymaga jego pomocy. Świnki morskie to zwierzęta, które jedzą w ciągu doby naprawdę dużo. Wszystko za sprawą tego, że jako roślinożercy mają wręcz błyskawiczną przemianę materii. Co powoduje, że do produkcji energii potrzeba im częstych posiłków.  Zaczynają się mnożyć złe bakterie- dochodzi do silnych wzdęć, zatrzymania pracy jelit ( a to już nie tak łatwo można naprawić) oraz bardzo szybko dochodzi do spadku wagi.
Tak naprawdę wystarczy doba niejedzenia żeby małe kawiowe serduszko nie wytrzymało.. dlatego warto wiedzieć, że gdy nasze maleństwo nie je- DOKARMIAMY je.

Ile podawać karmy ratunkowej i jak często? Podajemy 12-15ml na kg świnkę ( 700gram do kg świnki  10-15ml) co trzy godziny. Tak łącznie z nocą, zwierzę roślinożerne podczas naszego snu normalnie również je. Jeśli prosię chce więcej? Super, smacznego! Jeśli uparcie się broni spróbujcie podać chociaż 10ml, 8 ml.
Można też rozłożyć dawkę karmy na mniejsze dawki co godzinę lub dwie.

Poniżej znajdziecie karmy ratunkowe dostępne na rynku, które naprawdę warto kupić i mieć na kryzysowe sytuacje, które zawsze przychodzą i zaskakują. Takie produkty są dostępne niestety zazwyczaj tylko w internecie. Niestety..
Na początek jednak wersja karmy ratunkowej, którą nazywam karma zastępcza- domowa, czyli taka, która możecie zrobić w domu tylko i wyłącznie w sytuacji, jeśli nie zdążyliście jeszcze kupić gotowca, który jest idealnie dopasowany pod brzuch niejadka. Taka tymczasowa zastępcza karma, która pomoże Wam przetrwać zanim uda się Wam zdobyć te niżej wymienione. Nazwijmy ją karma kryzysowa!:)

Do dokarmiania zawsze potrzebujecie strzykawek, miseczki do zrobienia papki wody (najlepiej źródlana, może być przegotowana)  i samej karmy.

Przepis na karmę kryzysową:
3 łyżki granulatu (sam czysty granulat bez sianka, warzyw i innych dodatków, dobrze mieli się Cavia Complete)- mocno zmielić najlepiej na proszek, pyłek
1 łyżka płatków owsianych (czystych, bez cukru i innych dodatków, skutecznie nabijają wagę)- mocno zmielić na proszek/pyłek
1-2 łyżki siemię lnianego (doskonale działa na jelita, poprawia ich pracę) mocno zmielić na proszek/ pyłek
Wymieszać.
Dodać wodę źrodlana lub przegotowana tak, aby zrobić papkę a nie zielone picie.
Nabrać strzykawką.
Podać do pyszczka- powoli, uważając, aby świnka się nie zadławiła.
Opcjonalnie -co można dodać do powyższych produktów dla poprawy jakości karmy ratunkowej:
Nasiona kozieradki(są świetne na apetyt, dostępne w aptekach, sklepach internetowych), probiotyk, smecta(malusieńka szczypta, jeśli występuje biegunka),wit. C.( jeśli niejedzenie wynika z niedoboru), Immunoglukan( syrop na odporność, jeśli niejedzenie wynika z infekcji) itp.

Co do karm polecanych, zdrowych i dobrych dla roślinożerców to:
1) Rodicare Instant – najbardziej lubiana karma ratunkowa przez moje świnki, bardzo ją polecam. Skład jest bardzo bogaty, dostępna jest w formie saszetek i puszki. POLECAM!

Skład i zawartość: Łupiny sojowe 28,35%, otręby owsiane 18,8%, mączka z lucerny 15,53%, kiełki pszenicy 14%, śruta lniana 5%, Koncentrat białka sojowego 4%, drożdże piwne, suszone 2,5%, olej rzepakowy 1,5%, liście mięty pieprzowej 1%, owoce kminku 1%, nasiona kozieradki pospolitej 0,5%, korzeń lukrecji 0,5%, korzeń kurkumy długiej 0,5%, korzeń tataraku zwyczajnego 0,5%, nasiona kopru włoskiego (fenkułu) 0,5%, kwiaty rumianku 0,5%, chlorek sodu 0,5%, fruktooligosacharydy 0,25%, białko surowe 16,3%, włókno surowe 21%, oleje i tłuszcze surowe 4,8 %, popiół surowy 6,9 %, wapń 0,69 %, sód 0,4 %, fosfor 0,38 %, Witamina A (E672) 11.400 I.E., Witamina D2 (E670)  760 I.E., Witamina E  38 mg, Witamina C 9.510 mg, Witamina K 1,9 mg, Witamina B1 1,4 mg, Witamina B2 3,8 mg, Witamina B6 3,8 mg, Witamina B12 28,5 µg, Kwas nikotynowy  19 mg, Kwas pantotenowy 12,8 mg, Chlorek choliny 285 mg, Żelazo (E4) 47,5 mg, Mangan (E5) 38 mg, Cynk (E6) 57 mg, Miedź (E4) 11,9 mg, Jod (E2) 0,9 mg, Selen (E8) 0,2 mg, Kobalt (E3) 0,4 mg
Koszt saszetki to około 10-12 zł za 20 gram, z kolei dużej puszki  170 gram około 50 zł.


2) Karma ratunkowa podstawowa dla roślinożerców- dr Ziętek- i tu znów mamy dobrą jakość, produkt dostępny głównie w internecie, choć wyjątkowo w tym przypadku kiedyś udało mi się go dostać w jednym sklepie stacjonarnym. Koniecznie zielona etykietka.

Skład i zawartość:  kompozycja pastewnych roślin łąkowych (tymotka, krwawnik, lucerna, babka lancetowata, młody jęczmień), mieszanka zbóż i roślin zielnych, 20% włókno, 15% białko, 3,5% tłuszcz, 8% popiół.
Koszt małej puszki do 20 zł za 100 gram,  z kolei za 250 gram około 40 zł. 


3) Herbi Care plus– karma wielokrotnie polecana i dobra w smaku. Saszetki mają po 30 gram.

Zawartość i skład to: białko – 18,1%, tłuszcz – 4,3 %, włókno -16,0 %,popiół – 5,6 % oraz susz traw alpejskich, mączka płatków owsianych, wytłoki jabłkowe, pszeniczna mąka, mąka z łubinu, drożdże.


Karme Herbi Care plus dostaniecie w sklepie The Pig- wszystko dla świnki morskiej za 22 zł-

https://sklep.swinkamorska.com.pl/produkt/karma-ratunkowa-dla-swinki-herbi-care-plus-30g

Do karmy zrobionej samemu przyda się siemię lniane, ale do karmy ratunkowej gotowej jednej z trzech wyżej wymienionych również możecie go dodać. Nasiona należy zmielić. Doskonale poprawia perystaltykę jelit a w sytuacji niejedzenia to bardzo ważne:


Siemię lniane kupić można tutaj:

https://sklep.swinkamorska.com.pl/produkt/siemie-lniane-150g-superfoods

Do własnej produkcji i gotowca śmiało możecie dodać probiotyk, w formie proszku jest Bio- lapis. Jeden z najlepszych zwierzęcych probiotyków dzisiejszego rynku:

Produkty dr Zietka są polecane wszędzie, ja równiez z nich korzystam i Wam polecam. Do karm można dodać produkty typu: dr Ziętek Immuno- herb ( coś dla odporności), dr Ziętek Digest- herb( coś na pracę jelit). Jest też wersja dla cukrzyków, zwierzaków chorych na nerki, wątrobę oraz przy biegunce.

I jeszcze słowo o magicznej kozieradce. Działa jak kocimiętka na koty. Poprawia odporność a jednocześnie wzmaga apetyt co może doprowadzić do samodzielnego przyjmowania pokarmu, działa dobrze na sierść a nawet reguluje poziom cukru we krwi. Nasiona należy zmielić.


Kozieradkę można kupić tutaj:

https://sklep.swinkamorska.com.pl/produkt/nasiona-kozieradki-50g-superfoods

Ostropest to z kolei świetna opcja dla tych, którzy mają kawie chore wątroby. Zbawienny wpływ jest naukowo udowodniony. Nawet weterynarze polecą Wam przy tego typu dolegliwościach podawanie codziennie. Nasiona należy zmielić.

Ostropest możecie kupić tutaj:
https://sklep.swinkamorska.com.pl/produkt/ostropest-plamisty-dla-swinki-morskiej-nasiona-100g-superfoods

I na zakończenie…

Powiem Wam, że na szczęście często mimo choroby papka jednak im smakuje i jedzą ją chętnie, wtedy właśnie mówi się, że karmimy do „oporu”, czyli tyle ile samo zwierzątko uważa, że chce.
Kiedyś miałam taką sytuację, że dokarmiając jedną, reszta wręcz wskakiwała mi na kolana byle tylko również dostać trochę tego czegoś zielonego;P
Życzę Wam jak najmniej korzystania z tej porady!
Pola

O Autorze: Pola

Zafascynowana gryzoniami posiadaczka trzech świnek i chomika.